sobota, 28 maja 2011

Powrót misia TT

Dzisiaj pokażę hafcik który powstał 11 miesięcy i 1 dzień temu. Pamiętam dokładnie kiedy, bo było to w przeddzień narodzin mojego synka. Miałam troszkę komplikacji jeszcze w ciąży, leżałam w szpitalu i zawarłam umowę z moim maluchem w brzuchu, że nie będzie się już tak spieszył na świat i zobaczymy się dopiero jak skończę haftować dla niego misia TT. A że był to dopiero 35 tydzień ciąży (tc) to zwlekałam z dokończeniem tego obrazka. Miś Tatty Teddy wyłonił się w całej okazałości w ostatnim dniu 38 tc, a w nocy pojechaliśmy do szpitala :) Widać synek od małego trzyma się zawartych umów ;)

A tak wygląda ten "sławny" miś :) Jeszcze wtedy nic nie wiedziałam o krzyżykowaniu, więc niektóre krzyżyki są jak wieża w Pizie ;) Ale myślę że synek się nie obrazi :P
























Przez jakiś czas nie będę mogła wykonać nowych prac, gdyż szykujemy się do dłuuuuugaśnych wakacji. Wyjazd już w czwartek i najwyższa pora rozpocząć przygotowania. Nie mam pojęcia jak spakować tego mojego bąbla na 5 tygodni. Obawiam się, czy przypadkiem nie wyrośnie mi z ubranek które zabierzemy ;)

Postaram się w miarę możliwości zdawać relację z wyjazdu.

Tymczasem pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających :)

czwartek, 26 maja 2011

Mamo...

...oto prezencik dla Ciebie z najlepszymi życzeniami!! Dużo zdrowia, radości i spełnienia marzeń!




Obrazek będzie czekał aż wrócisz z wakacyjnych wojaży :) Proponuję powiesić go w kuchni, na ścianie po prawej stronie, między tymi białymi półeczkami. Wydaje mi się że nieźle się tam wkomponuje :) Ostatnio jak byłam to wyszukałam tą miejscówkę ;P Teraz tylko zostało zmusić Twojego syna a mojego brata do wbicia tam gwoździa ;)
buziaki
E.

wtorek, 24 maja 2011

"Prawie" robi wielką różnicę

Obrazek dla Mamy jest już prawie gotowy. Musiałam go na chwilę odłożyć, bo wciągnęła mnie rozpuszczalna kanwa i bodziaki ;) Muszę przyznać, że jednak miło było wrócić do zwykłej kanwy i leciutko wyszywać sobie krzyżyki w gotowych dziurkach materiału :P A wracając do prezentu dla Mamy to zostały do zrobienia moje "nieulubione" kontury. Jak na złość, jest ich naprawdę sporo! Ten koszyczek mnie chyba wykończy...jeśli nie pojawię się już na blogu to tak właśnie się stało ;P
Na chwilę obecną jabłuszka prezentują się tak:


























Szkoda że nie możecie poczuć jak ślicznie pachną :) Ciekawe ile taka pachnąca mulina utrzymuje swój zapach...

Prezentacja gotowej pracy 26-ego :) Wtedy też Mamcia dowie się o istnieniu tego miejsca :P Oby tylko rameczka jutro doszła...<olaboga>

poniedziałek, 23 maja 2011

Kolejne bodziaki...

...zostały zepsute :) To znaczy wykonałam na nich mały wzorek ;) Tym razem ubranka zostaną podarowane kolegom mojego synka na czwartkowym spotkaniu mamusiek i ich pociech :D


pozdrawiam serdecznie :)

środa, 18 maja 2011

Ciekawość wzięła górę

Nie lubię zaczynać nowego haftu jeśli poprzedni nie jest skończony (zielone jabłuszko), ale tym razem ciekawość wzięła górę. Musiałam sprawdzić jak działa kanwa rozpuszczalna i jakie są efekty jej użycia :) Jak zobaczyłam ją we wcześniej prezentowanym New Baby Cross Stitch Favourites (NBCSF), wiedziałam że muszę ją mieć i wypróbować :P Bardzo się ucieszyłam kiedy okazała się dostępna w internetowych pasmanteriach i nawet jej wysoka cena nie zraziła mnie do zakupu (a należę do osób oszczędnych - w końcu ekonomistka z zawodu ;) ). Przeznaczyłam ją na ozdobienie ubranek mojego synka :) W związku z tym, że kanwa sprzedawana jest w niewielkich kawałkach 20x22 cm, a hafciki miały być małe, musiałam rozejrzeć się za tamborkiem o średnicy kilku zaledwie centymetrów (coby nie marnować kanwy). Zwykle wyszywam bez tamborka ale tutaj jest on potrzebny, aby złapać razem kanwę i materiał, żeby nam się wszystko nie poprzesuwało. Niestety nie udało mi się znaleźć tamborka takiego jak potrzebowałam. Stwierdziłam, że spróbuję bez niego :) Wycięłam mały kawałek kanwy i przyfastrygowałam go do bodziaka mojego łobuza ;)







Następnie zaczęłam wyszywać wzorek wybrany z wcześniej wspomnianego NBCSF (jest tam mnóstwo malutkich wzorków, które idealnie będą nadawały się na takie ozdóbki). Muszę powiedzieć że wcale tak łatwo się nie wyszywało w porównaniu z wyszywaniem na samej kanwie ;) Oczywiście nie było to trudne, ale wymagało więcej czasu i uwagi, bo trzeba było stawiać krzyżyki w materiale, mniej więcej na tej samej wysokości i szerokości. Zwykle wbijałam igłę, dopiero po przeciągnięciu pełnej nitki. Ale mam nadzieję, że trening czyni mistrza i następny hafcik pójdzie już szybciej. No i może uda mi się tamborek gdzieś znaleźć.
Tak wygląda ciuchcia bez konturów.










A tak już z konturami (wydaje mi się że nie były one niezbędne akurat w tym hafciku, ale skoro już są to niech zostaną ;) ).



Wyprułam fastrygę i zamoczyłam bodziaka w ciepłej wodzie, obserwując jak kanwa zanika ;)

A oto efekt końcowy :D











Pozdrawiam :)

P.S. Dobrze że syn jeszcze sam się nie ubiera...nie będzie miał wyjścia i będzie musiał w tym chodzić ;)

niedziela, 15 maja 2011

Zielone jabłuszko

Dzień Mamy zbliża się wielkimi krokami. Postanowiłam wyszyć mojej Mamie mały prezencik. Zdradzę co to będzie bo Mama nie wie jeszcze o istnieniu tego bloga ;) Zakupiłam zestawik z jabłuszkami, który kolorystycznie i tematycznie będzie pasował do Jej biało-zielonej kuchni :) Zestaw zawiera jedną mulinę o zapachu zielonego jabłuszka ;)

czwartek, 12 maja 2011

Zakupy :)

Cieszę się że powstały pasmanterie internetowe, które nota bene są lepiej zaopatrzone niż te pasmanterie stacjonarne w moim mieście ( a przynajmniej te do których ja trafiłam). Dzięki temu mogłam zakupić sobie kilka rzeczy niezbędnych do moich kolejnych prac :)























A teraz kilka zbliżeń:

Guziczki






















Zakładka do książki i rozpuszczalna kanwa (już się nie mogę doczekać kiedy ją wypróbuję! Muszę tylko zakupić dobry i mały tamborek)

Metalizowana mulinka

No i nadszedł czas na małe porządki w moich mulinkach dlatego zakupiłam szpatułki i koszulki

środa, 11 maja 2011

Konik dla Agatki...

...ukończony. Wprawdzie kontury wykonałam już jakiś czas temu, ale nie mogłam znaleźć ramki i stąd mały poślizg w prezentacji gotowej pracy :) Podoba mi się efekt jaki daje backstitch, ale nie jestem fanką jego wykonywania. Już chyba bardziej wolę kłaczki misia TT (nie sądziłam że kiedyś to napiszę/powiem ;)) Obrazek haftowany był na białej kanwie 14, mulinami DMC, Ariadna i Anchor (czym chata bogata ;)). Musiałam używać 3 nitki Ariadny podczas gdy pozostałych mulin wystarczały 2 nitki. Nie wiem dlaczego ale 2 nitki Ariadny pozostawiały prześwity o czym przekonałam się już przy wcześniejszym obrazku (ale o tym innym razem). Tymczasem poniżej przedstawiam fotki prezenciku dla Agatki.
























Teraz jak tak patrzę na te zdjęcia, to mogłam wykonać imię w tym samym kolorze co konika :(

sobota, 7 maja 2011

Konik, z muliny koń na biegunach ;)

Nadarzyła się okazja aby wykonać jeden ze schematów zamieszczonych w niedawno zakupionej gazecie New baby Cross stitch favourites. Jako pierwszy pod igłę powędrował konik na biegunach w pięknych pastelowych kolorach i patchworkowym siodle ;P Kolorki trochę pozmieniałam bo nie miałam sugerowanej muliny, a musiałam się szybciutko zabrać do pracy. Muszę przyznać, że bardzo fajnie wyszywało się ten wzorek i już mi się podoba :P a przecież jeszcze nie jest skończony. Został mi do wyszycia kontur, imię dziewczynki do której powędruje ten obrazek oraz zakupienie ramki.






































Dziękuję za komentarze odnośnie biscornu :)

środa, 4 maja 2011

Pierwsze i nie ostatnie

Korzystając z kursu umieszczonego przez Olę na jej blogu Destination art wykonałam swoje pierwsze biscornu. Nie jest idealne, ale całkiem mi się podoba ;) Wbrew moim oczekiwaniom najwięcej pracy miałam z samych wyszywaniem wzorku. Jego symetryczność nie pozwalała na najmniejszy błąd. A te niestety co raz mi się wkradały...może dlatego że dziergałam podczas jazdy samochodem ;) a nasze drogi do zbyt równych nie należą ;)
Biscornu wykonane jest z białej kanwy 14. Wyszywałam muliną Ariadna i DMC. Fotki nie są najlepsze bo położyłam igielnik na  nierówną powierzchnię i wyszedł jakiś taki koślawy :/ Na dodatek słoneczko schowało się za chmury. Zawsze coś ;)

Tak wygląda jedna strona ( z prawidłowo przyszytym guziczkiem).





A oto stronka z guzikiem przyszytym "tył na przód" - ten kolor mi się bardziej podobał :)


poniedziałek, 2 maja 2011

Majówka c.d.

Dzisiaj kontynuacja fotorelacji z majówki.

Widok na rynek sandomierski z Bramy Opatowskiej. Na pierwszym "ludzkim" planie ja ze swoim skarbem :) 

Ratusz
 Wąwóz Św. Jadwigi


 Ostatni rzut okiem na widok z Gór Pieprzowych
Dziękuję za komentarze do poprzedniego posta :)

niedziela, 1 maja 2011

Majówka

Od 3 lat wyjeżdżamy z mężem w inne miejsce na majówkę, aby świętować naszą rocznicę ślubu. Nigdy nie wiem dokąd jedziemy, gdyż mąż organizuje dla mnie wyjazd – niespodziankę :) Bardzo lubię tą podróż w ciemno, jestem podekscytowana jak małe dziecko, oglądam drogowskazy i zgaduję miejsce do którego możemy się kierować :)
W tym roku przywędrowaliśmy pod Sandomierz. Mąż wynalazł pensjonat przy samym rezerwacie przyrody Góry Pieprzowe.

Tak prezentuje się Sandomierz kilkaset kroków od miejsca gdzie się zatrzymaliśmy.

 Szlaki w Górach Pieprzowych




 Pobliski sad
Tubylcy :)


Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli :)