wtorek, 14 czerwca 2011

Przygoda z fiordami #4

To już ostatnie wspomnienie z Norwegii.

Od zawsze pragnęłam przepłynąć się promem po fiordzie. Moje marzenie się spełniło :) Wybraliśmy się do miasteczka Lysebotn i jedna z dwóch dróg tam wiodących prowadziła prze fiord Lysefjord.
Co mnie zauroczyło po drodze to fakt, że niektóre wioski położone w górach otrzymywały tym promem pocztę,jedzenie i napoje. Domniemywam, że jest to jedyny sposób transportu wszelkiego rodzaju dóbr. Czy to nie jest niesamowite, że można żyć w dzisiejszych czasach z dala od cywilizacji, hipermarketów i ciągłego pośpiechu?

Pamiętacie Pulpit Rock o którym wczoraj pisałam? Tak wygląda z poziomu fiordu :) Mam nadzieję że jest rozpoznawalny ;)




Zbliżamy się do Lysebotn. Nazywam go miasteczkiem na końcu świata, bo jest otoczone z trzech stron wielkimi górami.

A to już na lądzie

I widok z góry (ok 1000m.n.p.m.)
 

2 komentarze:

  1. Gapię się w te zdjęcia i zachwycam się widokami, uwielbiam takie krajobrazy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ Ci zazdroszczęęęęęęęęę :)
    Największe moje marzenie podróżnicze to właśnie fiordy i Norwegia :)

    Przepiękne miejsca, przepiękne zdjecia i wspomnienia co najważniesze :)

    OdpowiedzUsuń